Dyktatura proletariatu

Nie mam nic do proletariatu, mam dużo przeciwko DYKTATURZE PROLETARIATU.

 

Nienawiść do wiedzy i kształcenia, czegoś, co nie istnieje w sferze potrzeb i aspiracji pewnych sfer , przeradza się w ślepą nienawiść wobec każdego, kto żyje inaczej. W TYM SPORZE NIE MA SZANS NA POROZUMIENIE ANI DIALOG. Równanie w dół, TYLKO PO TO ŻEBY NIE CZUĆ SIĘ GORSZYM, wynika z gigantycznych kompleksów i tak naprawdę bardzo głebokiego przekonania o własnej niekompetencji. Człowiek mocno osadzony w świecie wartości, o silnym poczuciu własnej wartości, nie próbuje zniszczyć każdego lepszego od siebie, bo wie, że w każdym ogrodzie rośnie wiele roślin, i każda jest piękna i użyteczna  na swój niepowtarzalny sposób.  Cóż wtedy, jeżeli zdobywa się poczucie własnej wartości poprzez urzędy i stanowiska? Tylko tyle, że gdy kończy się urząd, kończy się również poczucie wartości, a więc walka o władzę staje się tak naprawdę walką o wszystko, bo TEN człowiek, bez stanowiska po prostu NIE ISTNIEJE. Dlatego za władzę gotów jest zabić. To jest oznaka największej słabości i osobowej MIAŁKOŚCI.

Oczywiście czym innym jest sprawiedliwość społeczna, a więc, słuszne żądanie, żeby każda klasa społeczna, każda grupa i zawód, otrzymywał słuszne wynagrodzenie za swoją pracę. W tej równości społecznej nie jest jednak powiedziane, że dyktaturę”burżujską” trzeba zastapić tą przeciwną, bo dyktatura zawsze pozostanie tworem sztucznym, a przez to niestabilnym. Nie można wywierać nacisku, typować jedynego słusznego sposobu życia, z którym mają zgodzić się wszyscy pozostali. Trzeba pozwolić rosnąc swobodnie każdej roślinie, ażeby wierna swojemu genotypowi wydawała właściwe owoce.

Nieustanne kształcenie jest nieodłączne od wielu zawodów, takich jak prawnicy, lekarze, nauczyciele, biznesmeni…. O formacji nieustannej mówi się  w zakonach, karmelitanki klauzurowe mają zapisane w regule aż godzinę dziennie przeznaczoną TYLKO na lekturę. To całkiem sporo. Skąd ta nienawiść do mnie za to, że potrzebuję poznawać ciągle nowe rzeczy, a nie zajmuję się zbieraniem dyplomów, bo i tak nie dopuścicie, żebym zarobiła jakieś pieniądze? Pachnie to troszkę jakąś stęchlizną.

Chcecie zrobić ze mnie pracownika fizycznego. Chyba zdrowie już mi na to nie pozwoli.

 

Katarzyna Papiernik