Sabotaż

Każdy praktycznie robotnik, który ma coś robić w moim mieszkaniu to sabotażysta. Ostatnio dwóch hydraulików: trzy razy przekładany termin, wreszcie mieli być na 10, byli pod 12. Jak wysłałam smsa ponaglającego, to po przyjściu jaśnie wielmożny Pan urządził mi na korytarzu awanturę, że taka jestem niecierpliwa , bo 10 razy do niego dzwoniłam. Ludzie demolki, zostawili po sobie spustoszenie, na pożegnanie oczywiście awantura pożegnalna na korytarzu, najgłośniej jak się dało. USTAWKA. Jak zawsze. Tak samo wyglądała sprawa z kioskarkami, które ODMAWIAŁY mi wysłania Paczki w Ruchu, (próbowałam zarobić coś na allegro). Kryptonim akcji: „Coś poszło nie tak”. I tak , staruszeczki przewracały oczkami, że paczka nie wchodzi, że nie czyta kodu, że ” coś poszło nie tak”, że akurat jest przerwa techniczna.

Coś poszło nie tak.

W końcu zdeterminowana stanęłam przy jednym kiosku i powiedziałam , że nie odejdę, aż ją wyśle. Pani sobie zrobiła przerwę i wywiesiła kartkę, że jest przerwa, ale po pół godzinie się zmęczyła i w końcu wszystko było tak. Hydraulika na poprawki nie wezwałam, bo nie mam ochoty wysłuchiwać następnych awantur. Mówiąc krótko, wszystko muszę zrobić sama. Podobnie było z balkonem. Robotnik umówiony w tamtym roku, informuje po trzech telefonach, że niestety nie może, nie podając powodu.Oddzielną zupełnie sprawa jest kradzież moich pomysłów i tworzenie nieuczciwej konkurencji. (Tu jeszcze kartka A4), z konkretnymi akcjami mającymi na celu zminimalizowanie moich szans na zarobienie czegokolwiek do zera.

Katarzyna Papiernik