S. Akrobatka od chodzenia na rzesach

Kim ja jestem tak naprawde?

Wielu pewnie chcialoby to zrozumiec.

Po tylu latach samotnej walki, jak sie nietrudno domyslec, nie jestem juz w stanie zaakceptowac zadnych regul zakonnych, szczegolnie takich, ktore pozostawiaja w moim mniemaniu wiele do zyczenia.

Coz stad?

Mam serce zakonnicy, ja to nazywam byciem celibatariuszem, bo do tego sprowadza sie w istocie. (odpowiednik zakonnego slubu czystosci i taka opcja fundamentalna oznaczajaca relacje z Kims bedaca fundamentem zyciowym, tzw. gruntem pod nogami dajacym spelnienie).

Nie bede wchodzic w szczegoly.

Na zewnatrz niczego to jednak nie implikuje, niczego szczegolnego poza zyciem chrzescijanskim, moralnym, uczciwym, prawym. Liczy sie cel, pomnazanie dobra, albo walka ze zlem, w tym celu potrafie wykorzystac swoje rozliczne umiejetnosci i dary, te widoczne i te niewidoczne. Jestem elastyczna. Potrafie wczuc sie w kazdego i dogadac sie z kazdym. Z masonami wskazujac im ewidentne korzysci z pracy na rzecz dobra Ojczyzny, z menelami, probujac ich resocjalizowac. Potrafie byc twarda w relacji z bandytami i mieciutka i bardzo czula opiekujac sie dziecmi. Potrafie dobrze ugotowac i zrobic awanture jakiemus VIPowi, chociaz z natury jestem usosobieniem lagodnosci.

Masonem nie jestem. I to jest jedyny warunek jakiejkolwiek wspolpracy z kimkolwiek w jakimkolwiek celu. Tutaj nie ustapie nawet za cene zycia i „wyzszego dobra”. Wbrew pozorom, nie da sie mnie zwerbowac, bez wzgledu na krazace plotki.

Fakt, ze bylam meczona i prawie umeczona przez wielu bandziorow powoduje, ze bardzo chetnie bym jakichs bandziorow polapala.

Dyplomacja jest mi nieobca, a jak sie juz czegos podejme, to sie wywiazuje do ostatniej godziny, jak bylo w McDonaldzie.

Duzo przeszlam, i mam swoje sposoby radzenia sobie z sytuacja permanentnie benadziejna, i bezradnoscia wobec przemocy osob trzecich. Przemocy nie znosze, uwazam ja za oznake slabosci. Uwazam , ze jest wiele innych sposobow osiagania celow dostepnych ludziom inteligentnym i z wiekszym wyksztalceniem. Swoja wytrzymalosc psychiczna opieram na wierze i stabilnosci jaka z niej wynika. Mysle, ze mam duzo wieksza wytrzymalosc na stres niz zdecydowana wieksza smiertelnikow, trening czyni mistrza.

Prywatnie najbardziej pewnie jestem zakonnica….

Jak ktos jest w stosunku do mnie lojalny, to zdecydowanie DA SIE ZE MNA WYTRZYMAC. Jesli ktos uwierzy w to, ze jestem taka, jak o tym pisze, bo to JEST PRAWDA. I to tez jest warunek wspolpracy.

Wbrew pozorom kochanka nie szukam i nie wyrywam kazdych spodni, bo mam swoje zasady. W ubiorze tez jestem elastyczna. Zawsze sluzy czemus, jest jezykiem komunikacji w przestrzeni spolecznej, eementem kultury. Ale zawsze sluzy, czemus lub komus.

Lesbijka nie jestem.

Akrobatka jestem. Bo probuje wspolpracowac z masonami dla dobra kraju, probujac przy tym nie zlamac swoich zasad, przetrwac i nie stracic zycia. A to wymaga umiejetnosci kaskaderskich i wirtuozerii w dyplomacji. Wszystko dla wiekszego dobra, ktorym nie sa dla mnie pieniadze.

S. Akrobatka od Chodzenia na Rzesach. Chcoiaz obecnie jak siostra raczej nie wygladam, Prawda?

Alkoholu nie pije, ale nie wykluczam wypicia czegos w ramach wyjatku , dla wyzszego dobra, jezeli to naprawde bedzie niezbedne.

Nie mam niekontrolowanych wybuchow zlosci, pod warunkiem, ze ktos godzinami, tygodniami czy latami nie probuje mnie do takiego wybuchu doprowadzic. Mam wybuchy kontrolowane wcelach pedagogicznych, zeby komus cos wytlumaczyc LOPATOLOGICZNIE.

Nie jestem poraniona, az tak jak sie moze wydawac, nadzwyczaj szybko sie regeneruje, w sprzyjajacych okolicznosciach. Zazwyczaj pracuje w trudnych warunkach.

Jedynym mankamentem do pracy jakiejkolwiek jest tsan mojego zdrowia, o ktorym nie wiem zbyt wile i ktory tez zalezy od wielu czynnikow.

Praca w zespole: nie od razu, ale jestem naprawde elastyczna. To kwestia zaufania i musze miec do niego solidne podstawy.

Obecnie potrzebuje pieniedzy, wiec przyjme prawie kazda prace.

Od 15 tego roku zycia bylam poddana formacji: najpierw oazowej, potem rozliczni kierownicy duchowi i spowiednicy, niezliczone rekolekcje, dwa laty formacji zakonnej, studia teologiczne, lektury z zakresu teologii, pedagogiki, psychologii, wiele doswiadczen zyciowych. To mnie uksztaltowalo. Poznalam siebie, doswiadczylam uzdrowienia i przemiany w wielu sferach swojej osobowosci. Mam wysoka samoswiadomosc swoich granic i mozliwosci, a przede wszystkim jestem przyzwyczajona do realizacji trudnych zadan i otwarta na nowe wyznania.

Bardzo cenie sobie poczucie humoru, w ten sposob najczesciej rozladowuje stres. Od lat podejmuje dzialania, za ktore moge zaplacic zyciem. I do tego przywyklam. Jestem osoba bardzo racjonalna, staram sie mocno stapac po ziemi. Nie jestem uzalezniona od adrenaliny, ostroznie sonduje stopien ponoszonego ryzyka, ale tez nie boje sie go. Kocham gory, las, przyrode i zle znosze zycie w miescie.

Jestem jaka jestem, czyli casus sui generis, jakby powiedzial sw. Pawel : jestem wszytskim dla wszystkich, zeby pozyskac przynajmniej niektorych.

Katarzyna Papiernik