Zarządzanie finansami

Nie mam nic przeciwko, żeby Częstochowskie kobiety były najlepiej ubranymi kobietami w całej Polsce. Myślę, że mężowie będą zadowoleni, i zyska na tym jakość małżeńskiej więzi. HOUGH!

Mój nowy płaszczyk, zaszalałam?

Zdradzę Wam tajniki mojego budżetu. Co zrobić, żeby dobrze wyglądać, jak portfel świeci pustkami?

Nie wszyscy będą zadowoleni z tego, co napiszę, ale moim sekretem są WYPRZEDAŻE.

I to bynajmniej nie te w Black Friday.

W tego rodzaju zakupach kieruję się

wyrafinowaną techniką zakupową

za którą stoi spora wiedza marketingowa. Wiem, w jaki sposób sprzedawca tworzy swoją markę i jak ją wycenia i ile w tym jest tego wszystkiego, co stanowi clue tego programu:

STOSUNKIEM JAKOŚCI DO CENY

Niektóre środowiska preferują bowiem zasadę: jak jesteś ubogi to kupuj rzeczy porządne, czyli najdroższe. Być może taka zasada sprawdzała się kilkadziesiąt lat temu, w czasach mniej brutalnej walki o klienta i większego ogólnego morale.

Ale… nie mogę zdradzić wszystkich moich sekretów, być może napiszę o tym kiedyś na przykład e-booka (jakie wyprzedaże powinny nas interesować, a na jakich jesteśmy robieni w balona…).

Wracając jednak do adremu, czyli do naszych baranów,

nasze barany

to mam pytanie: na jaką kwotę oceniacie mój korona wirusowy look? 300-400? 600?

Otóż nic bardziej mylnego. Już opowiadam.

Płaszcz kupiłam na letniej wyprzedaży, w moodo.pl, (reklamują się jako polska firma, ale produkują w Czechach). Za ile? Za jedyne 80 złotych. Na dodatek z molami, które straciły swój krótki żywot na palącym słońcu. Miał być z domieszką wełny i chyba rzeczywiście jest, bo sprawdza się nieżle nawet w minusowych temperaturach. Jest trochę za obszerny, ale to jest właśnie taki krój, chociaż L-ka najwyraźniej tak dobrze na mnie już nie leży.

Szal, ogromny i wielofunkcyjny, bardzo ciepły w Reserved kosztował 45 złotych, i przepłaciłam , bo w lato były takie za 9 złotych. Może nie aż takie mięciutkie….

Rękawiczki za 3 zł, jednorazowy chiński siajs.

Buty, uwaga, to ciekawostka, lakierowane półbuty od Quiosque , na grubej podeszwie, początkowo były za ciasne. Ale teraz zrobiły się bardzo wygodne, są bardzo ciepłe i nawet na śniegu nie przemiękają, a prezentują się na nodze jak dla mnie bardzo przyzwoicie. 60 zł.

Czapka od Top Secret, też za jakieś grosze, przeleżała kilka sezonów (podobna tylko szara).

Spodnie to już staroć, z Mohito za 40 zł, baaardzo szerokie i za to je lubię.

I ostatni element garderoby – szara torebka z moodo.pl – trochę za duży shopper, zaledwie 40 złotych. Pakowna i kolorystycznie pasuje do wielu zestawień.

Podsumujmy:

Stare i nowe ciuchy i ciuszki, w całokształcie kosztują mnie na tym zdjęciu (to, co widać): 260 złotych. Kurtek pozostałych dwóch z ostatnich 5 sezonów, i kozaków nie wymieniam, poczekam aż się zedrą. Jeśli uważasz, że to dużo, to policz to, co masz na sobie (taniej kupić się nie da).

No i w tym sezonie kupiłam tylko płaszcz i szal (120 zł).

Gdyby nasi parlamentarzyści tak gospodarowali państwowym budżetem, bylibyśmy w czołówce światowych gospodarek… Na bank.

Życzę powodzenia w kobiecych polowaniach!

Katarzyna Papiernik