Karol Wojtyła „Myśląc Ojczyzna”

Myśląc Ojczyzna[Karol Wojtyła – 1974]

Myśląc Ojczyzna…

Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam,
mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica,

która ze mnie przebiega ku innym, aby wszystkich ogarniać

w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:
z niej się wyłaniam… gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb.
Pytam wciąż, jak ją pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia.

1.  Gdy dookoła mówią językami,

jak narastały pokolenia,

wnosząc do skarbca swej ziemi rzeczy stare i nowe –

Ziemia stała się łożyskiem świateł zapalonych głęboko w ludziach,

płynęły wciąż jednakowo te same rzeki

i wciąż na nowo opływał ziemię strumień mowy wzbierający historią.

Wody rzek zbiegały ku dołowi,

strumień mowy dążył w stronę szczytu.

Szczytem był każdy człowiek wyrastający z tej ziemi i każdy nim jest –

równocześnie szczyt wznosi się ponad każdym i ponad wszystkimi,

wznosi się coraz stromiej i coraz głębiej zapada w sumienia.

2.  Gdy dokoła mówią językami,

dźwięczy pośród nich jeden: nasz własny.

Zagłębia się w myśli pokoleń i ziemię naszą opływa

i staje się dachem domu, w którym jesteśmy razem –

poza nim dźwięczy rzadko –

(w grupach ludzi, którzy mówią wokoło, jakby wyspy

opłynięte oceanem powszechnej ludzkiej mowy, nie znajduję własnej fali)

– nie rozszerzyły się zasoby mej ziemi,

jeśli nawet odpłynęła mowa,

to żeby zanikać powoli w wysychających łożyskach

– nie podjęły mowy moich ojców języki narodów,

tłumacząc „za trudno” lub „zbędna”-

na wielkim zgromadzeniu ludów mówimy nie swoim językiem.

Język własny zamyka nas w sobie: zawiera a nie otwiera.

3.  Tak zwarci wśród siebie jedną mową,

istniejemy w głąb własnych korzeni,

czekają na owoc dojrzewań i przesileń.

Ogarnięci na co dzień pięknem własnej mowy,

nie czujemy goryczy,

chociaż na rynkach świata nie kupują naszej myśli z powodu drożyzny słów.

Czyż nie żywimy pragnienia głębszej jeszcze wymiany?

Lud żyjący w sercu własnej mowy pozostaje poprzez pokolenia

tajemnicą myśli nie przejrzanej do końca.

Słyszę jeszcze dźwięk kosy… Ojczyzna

– kiedy myślę – słyszę jeszcze dźwięk kosy,

gdy uderza o ścianę pszenicy,

łącząc się w jeden profil z jasnością nieboskłonu.

Lecz oto nadciągają kosiarki,

zapuszczając do wnętrza tej ściany i dźwięków

monotonię i ruchów gwałtowne pętle, i tną…

Docieram do serca dramatu…

1.  Poza mową otwiera się przepaść.

Czy jest to niewiadoma słabości,

jakiej doświadczyliśmy w ojcach naszych i dziedziczymy w sobie?

Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać.

Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie.

Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne.

Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj,

że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać.

Tą zapłatą wchodzimy w historię i dotykamy jej epok:

Którędy przebiega dział pokoleń między tymi,

co nie dopłacili, a tymi co musieli nadpłacać?

Po której jesteśmy stronie?

Nadmiar tylu samostanowień czyż nie przerósł sił naszych w przeszłości?

Czyż ciężarów historii nie dźwigamy jak filar,

którego pęknięcie nie zabliźniło się dotąd?

2.  Ojczyzna: wyzwanie tej ziemi rzucone przodkom i nam,

by stanowić o wspólnym dobru i mową własną

jak sztandar wyśpiewać dzieje.

Śpiew dziejów spełniają czyny zbudowane na opokach woli.

Dojrzałością samostanowienia osądzamy młodość naszą,

czasy rozbicia i złoty wiek

– Osądziła złotą wolność niewola.

Nasilili w sobie ów wyrok bohaterowie stuleci:

w wyzwanie ziemi wchodzili jak w ciemną noc,

wołając „wolność jest droższa niż życie!”.

Osądziliśmy wolność naszą sprawiedliwiej niż inni

(podnosiła swój głos tajemnica dziejów):

na ołtarzu samostanowienia płonęły ofiary pokoleń

– przejmujące wołanie wolności silniejszej niż śmierć.

3.  Czyż możemy odrzucić wołanie, które rośnie w nas,

jakby nurt w za wysokich i zbyt stromych brzegach?

Czyż możemy mierzyć naszą wolność wolnością innych?

– zmaganie i dar – Wy, co wolność waszą związaliście z naszą, przebaczcie!

I patrzcie! – że wolność naszą i waszą odkrywamy ciągle na nowo jako dar,

który przychodzi, i zmaganie, którego wciąż nie dosyć.

Refren Kiedy myślę: Ojczyzna, szukam drogi,

która zbocza przecina jakby prąd wysokiego napięcia,

biegnąc górą – tak ona biegnie stromo w każdym z nas i nie pozwala ustać.

Droga biegnie po tych samych zboczach,

powraca na miejsca te same,

staje się wielkim milczeniem,

które nawiedza co wieczór zmęczone płuca mej ziemi.

Myśląc Ojczyzna, powracam w stronę drzewa…

1.  Drzewo wiadomości dobrego i złego

wyrastało nad brzegami rzek naszej ziemi,

wyrastało wraz z nami przez wieki,

wrastało w Kościół korzeniami sumień.

Nieśliśmy owoce, które ciążą i które wzbogacają.

Czuliśmy, jak głęboko rozszczepia się pień,

choć korzenie wrastają w jeden grunt…

Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień.

W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki.

Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia…

Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień?

2.  W którą stronę rozgałęził się pień?

W którą stronę podążają sumienia?

W którą stronę narasta historia naszej ziemi?

Drzewo wiadomości nie zna granic.

Granicą jest tylko Przyjście, które zmagania sumień

i tajemnice dziejów połączy w jednym Ciele

– i drzewo wiadomości zamieni w Źródło Życia wciąż wzbierające.

Lecz dotąd dzień każdy przynosi to samo rozszczepienie w każdej myśli i czynie,

z którego Kościół sumień rośnie w korzeniach historii.

3.  Obyśmy nie stracili sprzed oczu tej przejrzystości,

z jaką przychodzą ku nam wydarzenia zabłąkane w niewymiernej wieży,

w której człowiek jednakże wie dokąd idzie.

Miłość sama równoważy los.

Obyśmy nie rozszerzali wymiarów cienia.

Promień światła niechaj pada w serca i prześwietla mroki pokoleń.

Strumień mocy niech przenika słabości.

Nie możemy godzić się na słabość.

4.  Słaby jest lud, jeśli godzi się ze swoją klęską,

gdy zapomina, że został posłany, by czuwać aż przyjdzie jego godzina.

Godziny wciąż powracają na wielkiej tarczy historii.

Oto liturgia dziejów.

Czuwanie jest słowem Pana i słowem Ludu,

które będziemy przyjmować ciągle na nowo.

Godziny przechodzą w psalm nieustających nawróceń:

Idziemy uczestniczyć w Eucharystii światów.

5.  Więc schodzimy ku tobie, ziemio,

by poszerzyć cię we wszystkich ludziach

– ziemio naszych upadków i zwycięstw,

która wznosisz się we wszystkich sercach tajemnicą paschalną.

– Ziemio, która nie przestajesz być cząstką naszego czasu.

Ucząc się nowej nadziei, idziemy poprzez ten czas ku ziemi nowej.

I wznosimy ciebie, ziemio dawna, jak owoc miłości pokoleń, która przerosła nienawiść.Karol Wojtyła 'Myśląc Ojczyzna'

Katarzyna Papiernik